Miłości do zwierząt nauczyli mnie moi rodzice.Każdy psiak w moim domu traktowany był jak członek rodziny. Większość stanowiły kundelki. Zupełnie przypadkowo zainteresowałam się psami rasowymi. Byliśmy na jednej z wystaw psów rasowych w Łodzi, no i urzekły mnie maleńkie i przepiękne psiaki-oczywiście yorki.Decyzja zapadła.Odwiedziliśmy kilka hodowli. Jako pierwsza w naszym domu pojawiła się Diunka. Cudowna, niesamowicie mądra, samodzielna i gadająca kobietka. W domu nazywamy ją Pusią. Jest damą, zrównoważoną istotką, która zawsze ma swoje zdanie. Po pewnym czasie uznaliśmy, że Pusi przydałaby się koleżanka do zabawy. Kiedy przywieżliśmy do domu Que Sera ( teraz Kesi ) ta maleńka, rezolutna, bardzo uczuciowa i towarzyska panienka szybko zjednała sobie serduszka wszystkich domowników. Wszędzie jej pełno, ma wspaniały temperament. Uwielbia biegać, skakać nawet tańczyć. Całe dnie bawi się i przekomarza z Pusią. Nasze psiaczki są naszymi "oczkami w głowie". Potrafią nas rozbawić i pocieszyć kiedy trzeba. Bardzo je kochamy a one pięknie tę miłość potrafią odwzajemnić.
|
|